Druga strona

... czyli co kryje się za kurtyną.

 

Pracuję i piszę na BookLikes. Czytam, piszę, kawę piję.

Spór o literaturę, ale od czytelników wara!

Tak się mówi, tak się pisze, że książki w Polsce emocji nie wywołują. Że czyta się mało, coraz mniej, że statystyki lecą na łeb na szyję. A tu proszę, taki spór o literaturę. 

 

A przecież chodzi o to, żeby czytać. Bez kompleksów i uprzedzeń. Kto, co lubi. A jak ktoś nie lubi, to można oddać i spróbować na nowo. Książki wybiera się w zależności od czasu i przestrzeni. Jak nie mam ochoty bujać w obłokach to chwytam pozycję, która raz dwa wbije mnie w ziemię. 

 

Kręgi literackie, jak każde inne, są pełne rywalizacji, pochwał ale i podgryzania. Tylko niech oni sami siebie gryzą a od czytelników wara. 

 

No bo dla kogo ta książka? Dla człowiek, który pójdzie do księgarni, do biblioteki, do znajomego. Który wyda pieniądze, kupi, wypożyczy, nie odda, przechowa na zawsze a może i zgubi. Poświęci czas, zaangażuje się bardziej lub mniej. I będzie to jego. Tego czytelnika.

 

Więc nie można tak, że  jedne książki na przemiał a inne na wystawę. A jak ktoś woli te pierwsze, to gorszym czytelnikiem jest? No nie. A jak ktoś tylko te z górnej półki, to znaczy że z automatu lepszy, mądrzejszy, uczciwszy? No też nie. 

 

Dla zamkniętych oczu książek się nie pisze. A oczy otwarte powinien mieć każdy. Oczy są różnego koloru, tak jak książki różnych gatunków i treści. A i różne okulary człowiek zakłada, żeby i on i świat inaczej wyglądał. Trzeba docenić, że te oczy są.

 

Są i czytają.