Druga strona

... czyli co kryje się za kurtyną.

 

Pracuję i piszę na BookLikes. Czytam, piszę, kawę piję.

Jak się pozbyć książek, czyli książkowy recycling

Pytanie to trudne i na razie dla mnie retoryczne. Nie musiałam sobie go nigdy zadawać, miejsce na książki zawsze było, nawet te najstarsze i zniszczone. Nie jestem jednak osobą, która obraża się i wzdryga na myśl o pisaniu po książkach, zaginaniu rogów czy wykorzystywaniu książki, jako budulca dla form artystycznych. Nigdy jednak nie umiałabym wyrzucić książki na śmietnik, ani spalić w kominku.

 

Dziś przeczytałam, że książka Marka Edelmana z dedykacją autora wylądowała na śmietniku i została ocalona przez przypadkowych przechodniów (cały artykuł). Mój wujek z kolei regularnie dostaje cynk od pana, który zajmuje się skupem makulatury, o książkach kulinarnych dla mojej cioci i pozycjach dla dzieci dla mnie, które regularnie przechwytuje.

 

Zaczęłam się zastanawiać, jak tu się humanitarnie pozbyć książek? No bo piwniczne półki u rodziców i teściów kiedyś się skończą, pokoje napuchną, regały pękną w szwach a nowych pozycji wciąż będzie przybywać.

 

Oto kilka pomysłów, na które mogłabym się zgodzić:

 

1. Bookcrossing, czyli uwalnianie książek (link)

2. Regały miejskie, czyli wyprowadź książkę na miasto (link)

3. Wymiana książkowa, czyli przynieś i wynieś (link)

4. Podarunek dla Fundacji (link)

5. Datek dla biblioteki, potrzebne są w mniejszych miejscowościach (link) i w większych (link - za Jestę recenzentę)

6. Książki, jako wsparcie dla szpitali i hospicjów (link)

 

Można również podarować komuś książkę w prezencie. Mi jednak byłoby nieswojo sprezentować używaną książkę.

 

Część z powyższych działań jest całorocznych i ogólnopolskich, a część czasowych i lokalnych. Jak się chwilę poszpera, to na prawdę można znaleźć fajne propozycje na pozbycie się nadwyżki książkowej. Dodatkowo można zyskać znaczniej więcej niż wolną przestrzeń i czyste półki: satysfakcję, spełnienie, czyste sumienie, zaangażowanie, szczęście, radość obdarowanych i zadowolenie z dobrze spędzonego czasu i ponownego wykorzystania książek.

 

W erze recyclingu odzyskujemy materiały i surowce. Książka jest na tyle uniwersalna i wytrzymała, że nie trzeba jej mielić, jak inną nieaktualną już makulaturę ani spalać ku uciesze zmarzniętych rąk (choć tu jestem w stanie wyobrazić sobie taka sytuację).

 

Książkowy recycling to ponowne jej czytanie, podarowanie w nowe ręce. Proste, mało wymagające, ekologiczne, oszczędne.  Same plusy :)

Teraz czytam

Opowieść podręcznej
Margaret Atwood, Zofia Uhrynowska-Hanasz
Katarzynka
Patrick Modiano, Jean-Jacques Sempé
Zaginiona dziewczyna
Gillian Flynn