Druga strona

... czyli co kryje się za kurtyną.

 

Pracuję i piszę na BookLikes. Czytam, piszę, kawę piję.

Bombek nie będzie

Nudzą mnie te wszystkie bomby, kule większe i mniejsze, sopelki, rurki. Upszczone brokatem, lśniącą farbą. Czuję zdecydowanie większy pociąg do innego typu ozdób. Stonowanych, delikatnych, nie chcę pisać ekologicznych bo nie przyświeca mi taka idea, ale faktycznie lubię rękodzieła, za słomy, drewna, z piernika. Z filcu tylko jakoś nie lubię. 

 

 

U mnie w domu (precyzyjniej w domu rodzinnym) to raczej barokowa era, z przepychem, każdego roku pojawiają się nowe okazy bardziej lub mniej bijące po oczach. Jeżeli spojrzeć na nie z boku, no to ładne, niektóre ręcznie malowane więc trochę indywidualności zachowano, ale takie rzucające się w oczy, wręcz narzucające się. Zawsze się boję, że coś z tej choinki spadnie, że biedne drzewo nie wytrzyma.

 

W tym roku będę miała pierwszą swoją choinkę. I to nie za moja namową, ale mojej drugiej połowy. Choć święta będziemy spędzać oddzielnie, w innych miastach ze swoimi rodzicami, to w naszym domu stanie drzewko. Pewnie będzie mu trochę smutno, że na czas świąt zostanie samo, postaramy się nim nacieszyć przed i po rodzinnym świętowaniu. Liczę też, że nie padnie ofiarą naszej kotki, która już nie hasa jak dawniej, ale wszystko co zielone zjada. Z tego też powodu bombek nie będzie.